#ad

Czego boją się przewoźnicy, czyli pakiet mobilności i obawa o przyszłość

Czego boją się przewoźnicy, czyli pakiet mobilności i obawa o przyszłość


Od czerwca minionego roku w Polsce trwa tendencja spadkowa w rejestracjach ciężarówek. W szóstym miesiącu spadku – w grudniu 2019 r. zarejestrowano o prawie 20 proc. mniej pojazdów ciężarowych niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Z czego wynika tak negatywna sytuacja? Dlaczego polscy przewoźnicy wstrzymują się z rozbudową floty?

Rok 2019 zakończył się z różnicą 5,4 proc. w kwestii rejestracji nowych pojazdów użytkowych o DMC pow. 3,5 t. Wśród samochodów ciężarowych zarejestrowano spadek aż o 5,2 proc., a w przypadku autobusów wynosi on ok. 8 proc. w stosunku do danych z 2018 r. Czy to oznacza, że polska branża transportowa czegoś się obawia?

Pakiet mobilności, pakietem obaw i niepokojów

„Co to jest pakiet mobilności i czego realnie możemy się po nim spodziewać?” – pytają często przewoźnicy, obawiając się o losy swojego przedsiębiorstwa. W najprostszym rozumieniu jest to zbiór regulacji prawnych mających obowiązywać na terenie całej UE. Przepisy te dotyczą trzech głównych obszarów tematycznych: dopuszczalnych norm prowadzenia pojazdu w perspektywie dziennej i tygodniowej, w tym także odpoczynków i urządzeń rejestrujących czas pracy, delegowania kierowców oraz warunków wykonywania przewozów międzynarodowych i dostępu do zagranicznych rynków. Przyjęcie tych regulacji postawi pod znakiem zapytania rentowność wykonywania wielu przewozów, z czego doskonale zdają sobie sprawę polscy przedsiębiorcy transportowi. Wysoko cenieni przewoźnicy, którzy mają konkurencyjne ceny, mogą nie mieć możliwości utrzymania dotychczasowego poziomu obsługi i kontraktów ze swoimi dotychczasowymi klientami. Pakiet mobilności to też konieczność częstszych powrotów kierowców i ciężarówek do siedziby firmy i nowe zasady rozliczania płacy minimalnej, co znacząco podniesie koszty przedsiębiorstw.

Aktualnie pakiet mobilności czeka jeszcze dwuetapowa akceptacja – przez Radę Unii Europejskiej i Parlament Europejski. Mimo usilnej walki państwa Europy Wschodniej o zmiany w tych regulacjach, najprawdopodobniej ustawy zostaną przyjęte w obecnym kształcie w ciągu najbliższych czterech miesięcy.

Pomimo panującej obecnie bardzo korzystnej sytuacji polskich przewoźników na rynkach zagranicznych, istnieją realne obawy zagrażające pozycji liderów w przewozach drogowych. Wobec czego Polacy zachowawczo podchodzą do konieczności rozbudowy lub odświeżenia floty.

Jedną z ważniejszych obaw przedsiębiorstw transportowych wzbudza pakiet mobilności. Unijne regulacje, które wprowadzą zmiany w dostępie do rynku, delegowaniu pracowników i znacząco zwiększą koszty pracownicze, mogą nie przysparzać chęci do inwestowania we flotę – twierdzi Kamil Wolański, ekspert Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.

Po drugie Brexit!

W 2019 r. wiele pytań wśród polskich przewoźników rodził temat wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur UE. Z badań, które OCRK przeprowadziło wśród swoich klientów wynika, że aż 70 proc. właścicieli firm transportowych negatywnie ocenia wpływ Brexitu na sytuację swojego biznesu, a niemalże 30 proc. ankietowanych zadeklarowało, że planuje wycofać z Wielkiej Brytanii część swojego taboru. Taki nastrój również nie sprzyjał zakupowi nowych pojazdów.

Choć aktualnie trwa okres przejściowy i nasze rodzime ciężarówki swobodnie mogą dokonywać przewozów na terenie Zjednoczonego Królestwa, to wciąż sytuacja z perspektywy przewoźników jest niestabilna. Ciężko się więc dziwić, że przy takich nastrojach polska flota nie jest rozbudowywana – komentuje Kamil Wolański.

Wciąż brak rąk do pracy!

Bardzo dużym problemem, z którym borykają się przewoźnicy nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, jest deficyt wykwalifikowanych pracowników.  Rozwój sektora TSL z roku na rok wymusza na branży powstanie kolejnych stanowisk pracy dla kierowców zawodowych. Zawód ten nie jest dobrze postrzegany przez młodych kandydatów ze względu na nienormowany (w praktyce) czas pracy – często uniemożliwiający np. spędzenie świąt z rodziną lub wymuszający konieczność pracy nocą. Problemem jest także duża odpowiedzialność, czy też trudność utrzymania stałych relacji społecznych wynikających z ciągłych wyjazdów. Średni wiek polskiego kierowcy zawodowego wynosi 42 lata , wielu aktywnych dziś pracowników w perspektywie najbliższych kilku lat odejdzie na zasłużoną emeryturę, co pokazuje, że tendencje mogą się nasilać.

Kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych w Barometrze Zawodów 2020 znaleźli się na głównej liście zawodów deficytowych na terenie całej Polski. Z danych Międzynarodowej Unii Transportu (IRU) wynika, że braki kadrowe w firmach transportowych w przyszłości mogą osiągnąć nawet poziom 40 proc., podczas gdy obecnie nieobsadzonych pozostaje nawet 21 proc. miejsc pracy.

Przewoźnicy dość mocno zastanawiają się, dla kogo mieliby te ciężarówki kupić. Z jednej strony – faktycznie kierowcy chcą pracować na nowych pojazdach, często decydując się na przejście do innej firmy, bo tam jest nowsza, lepiej wyposażona flota. Z drugiej jednak strony kupowanie nowych aut, których nie będzie miał kto prowadzić, wydaje się przewoźnikom bezcelowe – mówi ekspert OCRK. 

A może to strach przed nowym?

Od 15 czerwca 2019 r. zgodnie z rozporządzeniem UE nr 165/2014 we wszystkich nowych pojazdach ciężarowych muszą być montowane tzw. inteligentne tachografy. Czy może być to powód, dla którego w 2019 r. spadło zainteresowanie kupnem nowych ciężarówek?

Wszystko co nowe, może budzić pewne obawy, zatem niewykluczone, że przewoźnicy wstrzymują decyzję o konieczności kupienia nowego auta lub odświeżenia obecnej floty. Zwłaszcza, że obecnie w UE pracuje się już nad kolejną wersją tachografów, więc być może decyzje zakupowe będą realizowane w nieco późniejszym terminie – mówi Kamil Wolański z OCRK.

Niezależnie od obecnej tendencji spadkowej w rejestracji nowych ciężarówek, należy pamiętać, że polski sektor transportu drogowego przez ostatnie 15 lat stał się wiceliderem Europy. W 2018 roku wartość europejskiego rynku TSL wyniosła 341,5 mld euro, z czego 16,4 proc. znajdowało się w rękach polskich przewoźników . Zgodnie z przewidywaniami ekspertów, zapotrzebowanie na usługi transportowe będzie wzrastać, więc prawdopodobnie polscy przewoźnicy będą musieli podjąć decyzję o wymianie, bądź rozbudowie floty.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TSL Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!