#ad

Nieprzewidywalne zdarzenia a odporność sektora TSL

Nieprzewidywalne zdarzenia a odporność sektora TSL

W 2007 roku ekonomista Nassim Nicholas Taleb wydał swoją książkę zatytułowaną „Czarny Łabędź. O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń”. I odtąd „czarny łabędź” (cygnus atratus) stał się powszechnym synonimem wysoce nieprawdopodobnego zdarzenia, którego nie da się przewidzieć na podstawie racjonalnych analiz i dotychczasowych doświadczeń, a które niesie za sobą kolosalne konsekwencje społeczne i gospodarcze. Nie były to wyłącznie rozważania teoretyczne, gdyż już od kilkunastu lat, w coraz większym stopniu, żyjemy w cieniu czarnych skrzydeł tego ptaka.

Efekt domina

Przykładami takich zdarzeń są: krach finansowy (2008), katastrofa w Fukushimie (2011),  zajęcie Krymu przez Rosję (2014), wybuch pandemii (2020), zablokowanie Kanału Sueskiego (2021), inwazja Rosji na Ukrainę (2022), czy też atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran (2026). Każde z tych zdarzeń odbiło się na światowej gospodarce. A wśród poszkodowanych, jedno z pierwszych miejsc zajmuje zawsze sektor TSL, uzależniony od gospodarczej koniunktury i od związanego z tą koniunkturą poziomu wymiany towarowej. Być może skutki tych wydarzeń mogłyby być mniejsze, gdyby nie optymalizacja i globalizacja.

Zapoczątkowana w połowie XX wieku ekspansja modelu gospodarki zwanego „lean economy”, sprawdza sią znakomicie w stabilnych i przewidywalnych warunkach. Ale też oznacza brak redundancji (rezerw systemowych). Optymalizacja wycięła z łańcuchów dostaw wszelkie, stanowiące zbędny koszt, bufory bezpieczeństwa. Magazyny zastępuje przestrzeń ładunkowa samochodów ciężarowych, przyczep i naczep. Dlatego w szczupłej gospodarce wystąpienie „czarnego łabędzia” natychmiast wywołuje niszczący efekt domina.

Dostawy w reżimie „just in time”, brak magazynów buforowych i uzależnienie od dostawców z innych państw lub odległych regionów, oznaczają, że niespodziewane zamknięcie granic, blokady dróg, czy brak paliwa, wstrzymują linie produkcyjne w wielu zakładach produkcyjnych. A to z kolei powoduje, że stają kolejne przedsiębiorstwa uzależnione od dostaw półproduktów i innych komponentów.

Wydaje się, że sektor TSL powienien traktować zagrożenie ,,czarnymi łabędziami” jako stały element rzeczywistości. 

Dyrektywa w sprawie należytej staranności

O tych zagrożeniach wiedzą doskonale menadżerowie zarządzający przedsiębiorstwami uczestniczącymi w grze rynkowej. Niestety tenże rynek powoduje, iż próby samodzielnego budowania odporności, kończą się często utratą konkurencyjności na rzecz graczy akceptujących zwiększone ryzyka. Stąd działania na rzecz budowy odporności wciąż nie należą do priorytetów dla większości przedsiębiorców.

Taki stan rzeczy spowodował podjęcie nieśmiałych i być może niewystarczających prób wymuszenia/wsparcia odporności przedsiębiorstw (w tym także sektora TSL) ze strony unijnego regulatora. Przykładem takich działań może być unijna dyrektywa w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (CSDDD). Wymusza ona na największych przedsiębiorstwach, zatrudniających ponad 5 tys. pracowników oraz osiągających powyżej 1,5 mld € rocznych przychodów netto (a w konsekwencji także na ich głównych partnerach logistycznych) precyzyjne mapowanie łańcuchów dostaw oraz identyfikację i minimalizowanie ryzyk.

Punkty ładowania ciężarówek

W efekcie zarówno najwięksi zleceniodawcy, jak i współpracujące z nimi podmioty z sektora TSL, będą zobowiązani do posiadania udokumentowanych planów awaryjnych na wypadek przerw w dostawach. A to wymusza tworzenie redundancji (np. dywersyfikację tras, podwykonawców czy źródeł zasilania), co z definicji stoi w sprzeczności z maksymalną optymalizacją kosztową. Dyrektywa ma wejść do polskiego porządku prawnego w latach 2028/2029. Odporność sektora TSL powinna się zwiększać wraz z konsolidacją rynku. Duże podmioty są z natury bardziej odporne na wstrząsy rynkowe i „czarne łabędzie”. Niestety obecnie sektor TSL charakteryzuje się dużym rozdrobnieniem, co w sytuacjach kryzysowych prowadzi do łatwej utraty płynności finansowej i masowych bankructw.

Niemniej kolejne fale regulacji – od Pakietu Mobilności, przez pakiety socjalne i rygorystyczne wymogi raportowania niefinansowego (ESG/CSRD), po cyfryzację (np. integrację systemów klasy e-TOLL w różnych państwach) – stale podnoszą barierę wejścia na rynek i koszty operacyjne. I w ten sposób wymuszają, w pośredni sposób, konsolidacje rynku transportowo-logistycznego. Duże, silne kapitałowo organizacje transportowe, dysponujące odpowiednim zapleczem administracyjnym i technologicznym, łatwiej udźwigną wymogi i koszty kolejnych regulacji.

Paradoksalnie, źle odbierana przez przedsiębiorców dekarbonizacja transportu, wymuszona pakietem Fit for 55, może przynieść, jako skutek uboczny ratowania klimatu, uniezależnienie od paliw kopalnych. Paliw, których źródła znajdują się w zapalnych regionach naszego globu. I tym samym wzmocni to naszą odporność na geopolityczne zagrożenia i związane z nimi szoki podażowe na rynku tradycyjnych paliw. Pomóc w tej transformacji ma m.in. unijne rozporządzenie AFIR wymuszające na państwach członkowskich budowę gęstej, zdywersyfikowanej sieci punktów ładowania i tankowania paliw alternatywnych dla pojazdów ciężkich.

Sektor TSL czekają kolejne obciążenia

Oczywiście zarówno w wymuszonej dekarbonizacji, jak i we wcześniej wymienionych unijnych inicjatywach, niebagatelną rolę odgrywają koszty ich wdrożenia. I tu ciśnie się refleksja, że po kryzysie finansowym w 2008 roku koszty inicjatyw legislacyjnych podnoszących odporność banków i całego systemu finansowego pokryto częściowo z interwencji publicznych i marż odsetkowych.

Takiego wsparcia jest pozbawiony sektor TSL, dużo słabszy finansowo i operujący na ułamkowych marżach. Dlatego budowanie odporności przewoźników i operatorów logistycznych w oparciu o wymuszone inwestycje w zeroemisyjny tabor, a także nałożenie obowiązku utrzymywania technologicznych i operacyjnych „rezerw” stanowić będzie potężne obciążenie finansowe. Obciążenie, którego sektor może nie wytrzymać. Stąd paradoksalnie budowanie jego odporności poprzez działania normatywne, może doprowadzić do jego zniszczenia.

Przewoźnicy bez klauzul

O ile niechęć do nadmiarowych, kosztownych działań, zwiększających odporność przedsiębiorstwa na „czarne łabędzie”, może być poniekąd zrozumiała, o tyle dziwić może niepodejmowanie przez przedsiębiorców bezinwestycyjnych działań, ograniczających skutki nagłych zdarzeń. Przykładem może być ograniczone stosowanie klauzul paliwowych przez przewoźników drogowych. Dotyczy to zwłaszcza zleceń przyjmowanych przez mniejszych przedsiębiorców. Brak takich klauzul lub nieodpowiednie skonstruowanie tzw. kalkulatorów paliwowych, dosyć boleśnie dały się odczuć wielu przewoźnikom podczas obecnego kryzysu paliwowego.

Dziwić także może powszechny brak klauzul związanych z ponoszonymi przez przewoźników opłatami drogowymi w kontraktach i w przyjmowanych zleceniach przewozowych. W konsekwencji każdy skokowy wzrost stawek myta lub rozszerzenie sieci drogowej objętej opłatami, natychmiast odbija się na rentowności wykonywanych przez przewoźników usług. Pokazało to badanie ankietowe przeprowadzone przez TLP w pierwszym kwartale br., gdzie 60% respondentów zadeklarowało, iż nie jest w stanie przenieść zwiększonych kosztów związanych z lutową podwyżką opłat e-TOLL na swoich klientów. I tym samym dopłacają do wykonywanych przewozów z własnej marży.

Przewoźniku, przygotuj się na nieprzewidywalne

Drogowi przewoźnicy, stanowiący najsłabsze ogniowo sektora TSL, żyją głównie bieżącą walką o utrzymanie płynności finansowej. A zmartwienia o odporność na nieprzewidywalne wydarzenia traktują jako zbędną fanaberię, na którą nie mają ani czasu, ani zasobów. Jedynie najsilniejsi rynkowi gracze podejmują analizy hipotetycznych sytuacji takich jak: długotrwała awaria krajowej lub regionalnej sieci energetycznej (blackout), przerwane dostawy paliw, cyberatak na firmowe systemy teleinformatyczne, paraliż komunikacyjny kraju oraz blokady graniczne. Niestety nawet najwięksi gracze nie prowadzą analiz, a tym bardziej nie tworzą procedur, na wypadek ataku kinetycznego (wojny) obejmującego terytorium naszego kraju. A przecież, ostatnie wydarzenia z regionu zatoki arabskiej pokazują, że wszystko (w tym wojna) w obecnym, niezbyt racjonalnym, współczesnym świecie, jest możliwe.

Dlatego też, może warto traktować potencjalne ,,czarne łabędzie” jako stały element naszej rzeczywistości? I w miarę możliwości opracować scenariusze możliwych do podjęcia działań. I nawet, gdy sytuacja finansowa nie pozwala nam na tworzenie rezerw, zawsze możemy zadbać chociażby o to, aby każdy z kierowców miał aktualną papierową mapę i umiał się nią posługiwać. To przykład jednego z bezinwestycyjnych działań, które możemy podjąć już dziś, aby zabezpieczyć się przed sytuacją, gdy nic już nie będzie działać (w tym pozycjonowanie geostacjonarne i łączność). Warto o tym wszystkim zawczasu pomyśleć.

Autor: Maciej Wroński
Prezes Związku Pracodawców
,,Transport i Logistyka Polska”



Artykuł ukazał się w TSL Biznes nr 2/2026

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TSL Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!