#ad

Jak żegnasz ludzi, tak budujesz markę pracodawcy

Jak żegnasz ludzi, tak budujesz markę pracodawcy

Firmy potrafią dziś coraz lepiej witać pracowników. Onboarding jest dopięty na ostatni guzik: pierwszego dnia czeka laptop, karta dostępowa, pakiet szkoleń, e-mail powitalny do całej organizacji. Znacznie gorzej wygląda jednak moment wyjścia. Zdarza się, że po latach pracy pracownik słyszy już tylko chłodne „dziękujemy za współpracę”, dostaje listę rzeczy do oddania i informację, kiedy ma zdać laptop. Bez rozmowy podsumowującej, bez refleksji, bez klasy.

W realiach logistyki i TSL ma to szczególnie duże znaczenie. Ta branża opiera się na zaufaniu, czasie reakcji i jakości relacji. Dobry kierowca liniowy, planista, dyspozytor, kierownik magazynu czy menedżer operacyjny to coś więcej niż kolejny etat. To konkretne relacje z klientami, znajomość tras, stałe kontakty z podwykonawcami i nieformalna wiedza o tym, jak „naprawdę” działa sieć operacyjna. Jeżeli taki człowiek odchodzi z poczuciem rozgoryczenia, braku szacunku albo obojętności, firma traci nie tylko pracownika. Traci ambasadora marki pracodawcy, a często również przyszłego klienta lub partnera biznesowego.

Perspektywa zarządu i dyrektora logistyki

Z perspektywy zarządów i dyrektorów logistyki offboarding bardzo często postrzegany jest jako obszar czysto operacyjny. Ktoś odchodzi, ktoś wchodzi na jego miejsce, procesy muszą działać, terminowość dostaw nie może ucierpieć.

W codziennym pędzie łatwo przyjąć trzy uproszczone założenia:

→ najważniejsze, żeby zabezpieczyć ciągłość operacji,

→ ludzie odchodzą, taki jest rynek,

→ nie ma czasu na miękkie tematy, trzeba obsłużyć klientów.

Problem w tym, że właśnie z tej perspektywy źle przeprowadzony offboarding zaczyna generować bardzo twarde koszty. Dla zarządu spółki logistycznej lub operatora TSL kluczowa jest powtarzalność i przewidywalność. Jeżeli odejścia pracowników wiążą się z chaosem w przekazaniu obowiązków, utratą wiedzy lub napiętą atmosferą w zespole, bardzo szybko widać to w kluczowych wskaźnikach: terminowości, poziomie reklamacji, błędach w dokumentacji, nadgodzinach czy rosnącym poziomie rotacji.


Onboarding można powierzyć procedurze, ale offboarding zawsze jest testem kultury w organizacji.

Dyrektor logistyki, który regularnie traci doświadczonych pracowników w złej atmosferze, prędzej czy później mierzy się z trzema zjawiskami:

→ rosnące obciążenie pozostałych członków zespołu,

→ dłuższy czas wdrożenia nowych osób,

→ osłabienie zaufania wśród ludzi, którzy zostają i zaczynają myśleć o alternatywach.

W branży, w której większość menedżerów zna się przynajmniej z nazwiska, reputacja firmy jako pracodawcy bardzo szybko rozchodzi się po rynku. Kiedyś wystarczała dobra stawka i stabilność. Dziś kandydaci z doświadczeniem w logistyce i TSL pytają coraz częściej: „Jak traktujecie ludzi na końcu współpracy?”. Dlatego offboarding przestaje być miękkim tematem w gestii działu HR. Staje się elementem zarządzania ryzykiem i reputacją, za który odpowiedzialność ponosi zarząd i najwyższa kadra menedżerska.

Mini case z praktyki

W jednej z firm dystrybucyjnych z sektora FMCG dyrektor logistyki, odpowiedzialny za sieć kilku magazynów i transport krajowy, po siedmiu latach pracy złożył wypowiedzenie. Powód był zresztą typowy: różnica wizji i brak zgody co do dalszego kierunku rozwoju łańcucha dostaw. Formalnie wszystko przebiegło poprawnie: podpisano porozumienie, określono ostatni dzień pracy, przekazano narzędzia. Nie było jednak ani rozmowy podsumowującej z zarządem, ani realnego planu przekazania wiedzy. Informacja do kluczowych klientów trafiła dopiero wtedy, gdy sami zauważyli zmiany po stronie kontaktu.

Efekt? Przez kolejne miesiące organizacja mierzyła się z:
→ wzrostem liczby reklamacji związanych z kompletacją i terminowością,
→ problemami komunikacyjnymi pomiędzy centralą a magazynami,
→ dwoma przetargami, w których dotychczasowi klienci „dla bezpieczeństwa” wpuścili nowych operatorów.

Co ciekawe, ten sam dyrektor po kilku miesiącach objął podobne stanowisko u dużego operatora logistycznego. Gdy przyszło do wyboru partnera w nowym projekcie, poprzedni pracodawca przegrał w pierwszym etapie. Formalnie z powodów biznesowych. Nieformalnie z powodu utraconego zaufania.

W logistyce i TSL świat jest bardzo mały. Klienci, podwykonawcy, firmy transportowe, operatorzy logistyczni i producenci spotykają się na tych samych konferencjach, korzystają z tych samych zleceniodawców, rekrutują z tych samych rynków lokalnych. W sektorze, w którym marże są pod stałą presją, a o przewadze decydują niuanse organizacyjne, to są ryzyka, których świadomy zarząd nie powinien ignorować.

Grzegorz Kuchowicz
Partner w firmie rekrutacyjnej Friends & Partners


Artykuł ukazał się w nr 6/2025 TSL Biznes, cały artykuł i wydanie możesz pobrać tutaj

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TSL Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!