#ad

Covid-19 zmieni paradygmat logistyki?

Covid-19 zmieni paradygmat logistyki?


Podczas epidemii utarte, uznawane za optymalne schematy działania w logistyce przestały działać. W efekcie – jeśli z lekcji od koronawirusa wyciągnięte zostaną wnioski, możliwa jest zmiana obowiązującego paradygmatu organizacji łańcuchów dostaw czy pracy w magazynach w ogóle.

 

 

W efekcie epidemii koronawirusa świat, jaki znamy, na chwilę się zatrzymał. Z pewnością stanęły zaś dostawy z Chin i uzależnione od nich gałęzie przemysłu. Przedsiębiorstwa, które działały mimo to, wdrożyły daleko idące zmiany mające na celu minimalizację ryzyka zakażeń wśród załogi. Okazało się, że to, co w „normalnej” sytuacji od lat uchodziło za racjonalne, ekonomiczne i elastyczne zawiodło w epidemicznym kryzysie. Czy logistyka odrobi lekcję z koronawirusa? Czy wdrożone w związku z nim modyfikacje i innowacje będą trwałe i na dobre zmienią organizację łańcuchów dostaw?

 

Bodziec dla automatyzacji

W efekcie dynamicznego rozwoju Przemysłu 4.0 w ostatniej pięciolatce coraz więcej mówiło się o automatyzacji, przejęciu przez maszyny wykonywanych dotychczas przez ludzi prostych, powtarzalnych czynności. Eksperci jednogłośnie mówili, że kluczowe pytanie nie brzmi „czy roboty zastąpią w tym zakresie ludzi”, ale raczej „kiedy to zrobią”. Odpowiedź była zarazem prosta, jak i enigmatyczna – kiedy tylko rachunek ekonomiczny wykaże, że czas zwrotu z inwestycji w automatyzację jest w danym przedsiębiorstwie dość krótki.

– Automatyzacja stała się w ostatnich latach jednym z kluczowych obszarów rozwoju firmy Still. Połączenie sił z Dematic poskutkowało zwiększeniem liczby obsługiwanych całościowych autonomicznych systemów logistycznych, jak i przejściem częściowo zautomatyzowanych pojazdów logistycznych do głównego nurtu – i to nie tylko na Zachodzie – mówi Rafał Pańczyk, Advanced Applications Manager Still Polska. – Epidemia może stać się bodźcem do przyspieszenia tego trendu. I to zarówno ze względu na skalowalność elastycznych rozwiązań automatyzacji – tak przydatną w sytuacji skokowego wzrostu intensywności pracy, jakiego doświadczyła część branż, jak i w związku z tym, że roboty nie chorują – przewiduje Pańczyk. Czy rzeczywiście obojętność automatów na wirusa stanie się istotnym czynnikiem, branym pod uwagę w rachunku ekonomicznym na okoliczność inwestycji w automatyzację – czas pokaże.

 

Konieczność dywersyfikacji i cios w just-in-time

Sytuacja, w której fabryki chińskich kontrahentów przestały działać, a nadane kontenery trafiały do kwarantanny, pokazała jak niebezpiecznie niestabilne mogą stać się w kryzysie globalne łańcuchy dostaw. W efekcie epidemii w niektórych branżach zakłady musiały stanąć, nie mając z surowców koniecznych do realizacji swojej podstawowej działalności. Wygranymi okazały się firmy produkujące blisko swoich odbiorców.

– Jeśli chodzi o dostępność części zamiennych w kryzysie, firma Still przeszła suchą stopą przez najtrudniejszy dotąd, charakteryzujący się największą niepewnością etap epidemii. Zlokalizowanie zakładów produkcyjnych w najważniejszych ze względu na popyt regionach (w tym w Europie, m.in: we Francji i Niemczech) pozwoliło zachować płynność dostaw – komentuje Wojciech Szmulczyński, dyrektor handlowy Still Polska. O kłopotach w efekcie koronawirusowego zamieszania raportowała natomiast na przykład branża automotive. Epidemia wymusiła weryfikację modelu, w którym lwia część produkcji zlokalizowana jest w krajach, gdzie jest to najbardziej ekonomiczne w krótkoterminowej perspektywie. By poradzić sobie z zawieszeniem dopływu potrzebnych do produkcji elementów z Chin, część podmiotów rynku motoryzacji bardzo szybko znalazła nowych kontrahentów i zbudowała łańcuchy dostaw uniezależnione od azjatyckich poddostawców. Pamięć tej sytuacji może skutkować dążeniem do zwiększonej dywersyfikacji kontrahentów w przyszłości. Trzeba będzie znaleźć nową równowagę między optymalizacją kosztów a bezpieczeństwem dostaw oraz korzyściami i zagrożeniami wynikającymi z wdrożenia koncepcji just-in-time – wyjątkowo wydajnej i niskokosztowej, ale uzależniającej płynność produkcji od stabilności podaży surowców. Niewykluczone więc również, że wskutek epidemicznych doświadczeń do łask wrócą magazyny zapasów.

 

Specjalizacja, cyfryzacja i zdalne działanie

Koronawirus stał się impulsem do outsourcingu i zapośredniczenia kontaktu z klientami oraz realizacji dostaw do konsumentów. Gracze sektora handlu żywnością, od małych restauracji po największe sieci detaliczne w kraju, w znacznie większym niż dotąd stopniu otworzyli się na współpracę z wyspecjalizowanymi podmiotami koordynującymi zbieranie zamówień i ich dowóz do klientów. Firmy kurierskie i podmioty obsługujące paczkomaty w ekspresowym tempie wdrażały nowe usługi umożliwiające komfortowe zdalne zakupy. Wszystkie działy pracujące na co dzień z biur przeszły z konieczności natychmiastowy kurs funkcjonowania na zasadzie „home office”, kwestię bezpieczeństwa komunikacji i przesyłania danych zawierzając aplikacjom specjalistycznych przedsiębiorstw ICT. Pozytywne doświadczenia takiej kooperacji w kryzysowych czasach mogą trwale zmienić modele profesjonalnych i konsumenckich zachowań i interakcji. Jest szansa, że rozwijająca się dynamicznie i bez koronawirusa cyfryzacja przyspieszy jeszcze bardziej. W efekcie część ruchu przeniesie się z dróg do internetu; wzrośnie znaczenie e-commerce i zdalnej komunikacji. Beneficjentem tych zmian będą integratorzy logistyczni, kurierzy i dostawcy rozwiązań ICT, ale – jeśli zdalna praca i zakupy upowszechnią się na dobre – także każdy z nas, nie tracąc czasu na dojazdy tam, gdzie jak się okazało, wcale nie trzeba być osobiście.

 

 

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TSL Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!